Pańcio wrócił już z kraju moich Przodków, a tzw. stres lotniczy, który chodził za Pańcią, podczas podróży naszego Właściciela, zniknął- przynajmniej na jakiś czas. Pańcio przywiózł pamiątki dla nas, a jedną z nich okazała się tajemnicza Pani Piłka, którą gra się w futbol amerykański. Ma na imię Wilson i coś mi się kojarzy, że podobna do niej wystąpiła w filmie Cast away. To jakieś odległe czasy, więc nie będę sobie zawracał pędzelków tą kwestią. Tak czy siak mój ludziowaty oznajmił mi, że od teraz będę grał w futbol amerykański, bo jaki inny? (choć do końca nie znamy zasad, ale co tam).
Przepraszam bardzo, że niby Kocur nie będzie sobie zawracał pędzelków moją piłkoosobą? I bardzo dobrze! Na szczęście zdobię półkę tego Pańcia i żadne futrzaki nie będą mi przeszkadzać...
Co to ma być?
A po zapoznaniu się z Wilsonem, naszedł czas na przegląd prasy- nie kociej, a z kraju moich Przodków! Bo przecież nie z kraju Przodków Mufasy! Szczególnie zaintrygowały mnie te sankcje...
Jakoś nie zauważyłem, żeby moi Ludzie nałożyli na Niebieściucha jakiekolwiek sankcje w domu, gdyż Rusek robi, co chce i panoszy się, jak zawsze. Pańcia mu pozwala spać na głowie i jeszcze rozpuszcza włosy, a Pańcio pozwala, aby Mufasa ocierał się o jego brodę z kilkudniowym zarostem. To musi się skończyć! Całej sprawie pokazuję język...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz