Od czasu wizyty w lecznicy, podczas której zostały wypowiedziane pamiętne słowa Pani Weterynarz, jakoby miałyby nam urosnąć brzusia, Pańcio zaczął przezywać nas kotami Spaślakami, a mnie dodatkowo Pasibrzuchem. 😉To z racji mojego nieograniczonego pędzlowania i czyszczenia misek. Kociompromitacja to najdelikatniejsze określenie jakie przychodzi mi do głowy i pędzelków! Nazwy te nie wzięły się znikąd, toż to bohaterowie kreskówek dzieciństwa Ludziowatych. Zgodnie przyznali, że dziś postaci te lubią znacznie bardziej, niż wtedy, gdy oglądali je w każdą niedzielę na dobranockę, a to za sprawą naszych kocioosób! Hmm...
( copy:internet)
Ludziowaty naoglądał się bajek i teraz się wymądrza. Prawda jest taka, że żadne kocisko nigdy nie dorówna mojej Pasibrzuchowej osobie!
( copy: internet)
Waż słowa Pasibrzuchu, wszak nie wyjada Ci kamieni! Ale owszem do Spaślaka, czyli mnie daleka droga. Jeszcze wiele tym kocurom brakuje.
😎
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz